niedziela, 29 czerwca 2014

Trafiłam do Mordoru

...a właściwie dzielił mnie od niego jeden zakręt.
Dziewczyny z bloga do Mordoru w lewo zorganizowały turkusowo-brazowo-beżową wymiankę. Radośnie wzięłam w niej udział myśląc, że to dobry pretekst, żeby wykorzystać turkusy, które od dłuższego czasu zerkały na mnie wyczekująco. A potem okazało się, że będę robić prezent dla Izu - jednej z autorek bloga. I cały plan się posypał, bo jak tu robić sutasz dla kogoś, kto robi go lepiej?

Padło więc na szydełko - zrobiłam dla Izu saszetkę w jodełkę. Doszły mnie słuchy, że się spodobała : ) teraz myślę, czy nie zrobić drugiej takiej... dla siebie.






Ja natomiast przytrafiłam się Darii z bloga Made By My Hands. Dostałam od świetną bransoletkę - podoba się zwłaszcza mojemu Lubemu : ). Daria przyłożyła się do powierzonego zadania tak bardzo, że za pośrednictwem organizatorek spytała o rozmiar nadgarstka. Profesjonalizm jak się patrzy : ) 



7 komentarzy:

  1. Piękna ta saszetka, zapatrzyłam się. Wymianka raczej udana :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. dziękuję! wymianki fajna sprawa ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo się podoba! :D saszetka przepiękna, a że ja do szydełka mam dwie lewe ręce i sama zrobić nic nie umiem - tym bardziej mnie ucieszyła :)
    znalazła już swoje miejsce w szafce i cieszy me oko codziennie :)
    dziękujemy za udział w wymiance!
    pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fanką Tolkiena nie jestem, ale do Waszego Mordoru pójdę na każde zawołanie ;)

      Usuń
  4. Słyszałam że bardzo się podoba i to w prywatnej rozmowie z Izu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. cześć zostałaś moją parą wymiankową, chciałam do Ciebie napisać maila, ale nie mogę znaleźć adresu, odezwij się do mnie, daria.krys@onet.pl

    OdpowiedzUsuń