wtorek, 30 czerwca 2015

Marta rozpakowała nagrodę. Wreszcie.

Nie było mnie milijon dni. Przez ten milijon dni wydarzyło się dużo dobra.

A konkretnie tyle:




Nagrodę zrealizowałam od razu po jej przyznaniu (i potem żałowałam, bo parę dni później w ofercie pojawiły się TAKIE BOSKIE kryształki), po czym... wrzuciłam ją pod biurko. Obowiązki studenckie wzywały, więc koraliki powędrowały na dalszy plan. I choć uczyłam się jak szalona, to była zdecydowanie najtrudniejsza sesja w mojej 'karierze' i po raz pierwszy grozi mi widmo kampanii wrześniowej. Podobno kiedyś musi być ten pierwszy raz...

Dziś wreszcie otworzyłam nieśmiało wieko pudełka od Royal Stone. I myślę, że w takiej sytuacji dobrym zwyczajem jest pochwalenie się nagrodą, żeby przybliżyć innym asortyment sklepu - sama z wielką uwagą przypatruję się takim wpisom na innych blogach. No to otwieramy : )

wtorek, 19 maja 2015

chemia dla opornych


(uwaga! dużo tekstu, ale na końcu są obrazki)

Projektantki Kreatywnego Kufra rozpoczęły ostatnio nowy cykl wyzwań - Wyjątkowe Kobiety. W tym miesiącu taką kobietą jest Maria Skłodowska-Curie. Cudowny pomysł - nie wiem, jak Wy, ale ja czasem zapominam, że Skłodowska była kobietą. Jej nazwisko pojawia się w kontekstach tak dzikich i groźnie brzmiących, że u człowieka o dobrze działającym instynkcie samozachowawczym (czyt. u mnie) włącza się słuch selektywny - i dalej już nie słuchamy. 

środa, 6 maja 2015

Carska Rosja

czas na kolejną pracę konkursową dla Royal Stone :)


"Rosyjska Primabalerina" - temat nawiązujący do tortu Pavlovej, ale też do postaci samej Anny, do baletu, do Rosji...


I wszystkie te inspiracje starałam się "upchnąć" do jednej pracy. Wymyśliłam sobie naszyjnik jak bezowy deser, który według miejskich legend powstał, gdy primabalerina poprosiła o "coś lekkiego". Miało być:
a) bezowo
b) rosyjsko i bogato
c) lekko, koronkowo

Piękna antyteza na początek pracy!

niedziela, 19 kwietnia 2015

za muzealną barierką

W listopadzie zupełnie niechcący i nieprzemyślanie wzięłam udział w pokazie fryzjerskim, czyli - o zgrozo - na jeden dzień życia zostałam modelką. Poznałam wtedy sporo osób, które znalazły się tam bynajmniej nie z przypadku (czyli wszystkich poza mną :D). I jedna z tych osób podsunęła mi pomysł, żeby założyć moim biżuteryjom konto na portalu stricte modelingowym i spróbować się zakręcić przy sesjach zdjęciowych. Tak też zrobiłam : )

Po kilku nieudanych próbach umówienia się z fotografem w wyznaczonym miejscu, po oburzających propozycjach w stylu "zrób mi coś w stylu Agnieszki Osipy" (...żebym nie musiał płacić Osipie) przestałam zaglądać na portal. I wtedy zgłosiła się do mnie młoda fotograf - Mylka Photo - która miała w planie sesję zdjęciową w jednym z gdańskich obiektów muzealnych - w Domu Uphagena. 


Sesja odbyła się w piątek 13-go. I to wiele wyjaśnia.

czwartek, 9 kwietnia 2015

i po świętach

miały być prezentami na Dzień Babci, ale czasu zbrakło, więc zmobilizowałam się przed Wielkanocą. Brochy-prezenty, które za podszeptem Mamy zawiozłam ze sobą na święta, żeby uraczyć nimi babcie. Przezornie zrobiłam ich więcej, żeby było w czym wybierać : ) 

taka ze mnie dobra wnusia!

środa, 1 kwietnia 2015

wiśniowe love

Mniej więcej rok temu zorientowałam się, że poruszając się po anglojęzycznym internecie odbierałam sobie możliwość obcowania z rękodziełem na wysokim, polskim poziomie. W chwilę później zauważyłam, że na większości obserwowanych przeze mnie blogów powtarzają się słowa: Royal Stone, konkurs, kalendarz. Dotarłam do źródła i oniemiałam. Konkurs, który wzbudził zainteresowanie nie tylko amatorów, do których skierowana jest większość wyzwań blogowych, ale też profesjonalistów, ludzi zajmujących się zawodowo tworzeniem biżuterii, urósł w mojej głowie do rangi biżuteryjnej Mekki.
Ja w tym czasie byłam na etapie 'ślinię się na widok haftu koralikowego, ale boję się go nauczyć', co nie przeszkodziło mi w sformułowaniu postanowienia, że wezmę udział w kolejnej edycji konkursu.

Kolejna edycja nastąpiła szybciej niż się spodziewałam - pod koniec roku internet wypełnił się oszronionymi Śnieżynkami. Moja głowa była wtedy zajęta oszronioną dyszą do krioterapii, z którą musiałam się uporać, żeby zasłużyć na miano inżyniera. Więc kolejny konkurs przeszedł mi koło nosa.

Ale teraz już nie miałam wymówek : )

środa, 18 marca 2015

troszkę zaległości


Jakoś tak się złożyło, że:

- nie pokazałam na blogu prac, które powstały w rozkosznym, pełnym koralików i czytanych do uszka książek lutym;
- dopadła mnie dziwna forma prokrastynacji i ostatnio nie jestem w stanie dokończyć żadnej pracy;
- od 3 tygodni próbuję się zaaklimatyzować w swojej międzynarodowej grupie na studiach i chyba nie mam co liczyć na to, że koledzy mechanicy potraktują poważnie dziewczę, które na wykładach szydełkuje/krzyżykuje/koralikuje ***.

Podsumowując - nie mam ani jednej nowej, dokończonej, nie porzuconej w okrutny sposób pracy. Mam za to parę zakurzonych, które część z Was pewnie widziała już na fb.


1- ptaszysko, które zaraz po zrobieniu chciałam spruć, ale zanim do tego doszło, wrzuciłam do zdjęcie do internetu. i zdarzyła się rzecz dziwna, bo takiej ilości miłych słów i udostępnień w najdziwniejszych zakątkach świata nie zaznałam jeszcze nigdy. I pewnie już nigdy nie zaznam, bo upewniłam się tylko, że mój gust nie pokrywa się absolutnie z gustem odbiorców. ;)

piątek, 27 lutego 2015

nie ma różu bez róży


nad wyhaftowaniem koralikowej róży myślałam już od jakiegoś czasu, zastanawiało mnie tylko, dlaczego w internecie nie mogę znaleźć efektów podobnych prób.

już rozumiem.

haftowanie róży to po prostu zły pomysł.

poniedziałek, 23 lutego 2015

top trendy

Duża forma nie sprawdziła się w poprzednim wyzwaniu w Szufladzie, tym razem spróbuję z małą.

Broszka w trzech kolorach wybranych przez Projektantki Szuflady z Top 10 Instytutu Kolorów Pantone: strawberry ide, scuba blue, glacier grey.

Posyłam ją na Wyzwanie "Dla Niej, Dla Niego" i idę dłubać dalej. : )

środa, 18 lutego 2015

Historia pewnego psiaka

Całkiem spontanicznie wzięłam udział w absolutnie słodkim projekcie.


VaniLlamaArt - rękodzielnik z kategorii tych, o których myślę, że tak naprawdę są nadludźmi, bo to przecież niemożliwe, żeby robić takie cuda, mając dwie ludzkie ręce - jakiś czas temu ulepiła Psiaczki Skarpeciaczki, które powędrowały na aukcję, aby wspomóc Fundację Mikropsy.





Zobaczyłam psiaka i serce mi zapłonęło z miłości do rzeczy pięknych. Kupiłam go, choć wiedziałam, że wygląd 15-latki i modelinowe zwierzątko na szyi to niebezpieczne połączenie ;). Pomyślałam, że gdyby z wisiorka zrobić charmsa i doszydełkować do niego bransoletkę, powstałby nowy przedmiot, który może znaleźć nowego nabywcę i wspomóc Fundację kolejnym przelewem.

Powstała bransoletka, która spokojnie zaspokaja dzienne zapotrzebowanie na cukier dorosłego człowieka. I nadal jest do wzięcia! Aukcja kończy się w piątek, więc jest jeszcze szansa przygarnąć Skarpeciaczka pod swój dach. : )

--------->  AUKCJA <----------

sobota, 31 stycznia 2015

Bal Inżyniera

Dawno nie było wyzwania, w którym tak bardzo chciałam uczestniczyć - Bal w Szufladzie huczał w mojej głowie i już dawno zgłosiłabym pracę, gdyby...

gdyby nie to, że w styczniu czekała mnie obrona pracy inżynierskiej. Zamiast koralikować, uczyłam się więc do egzaminu i choć naszyjnik był już prawie gotowy, z żalem zaniechałam pracy nad nim.

Od wczoraj jestem wolnym, wykształconym człowiekiem i zamiast odsypiać zarwane noce, postanowiłam dokończyć swoje dzieło. Praca nad nim była koszmarkiem, każdy element robiłam kilka razy, mając głowie jedną myśl:

'i have no idea what i'm doing'

Kiedy udało mi się nadać krzywiznom pożądany kształt, pojawił się problem ze zszywaniem - robótka żyła własnym życiem, wyginała się we wszystkie strony. Ciężki kamień w centrum nie ułatwiał sprawy.

Zszyłam i pozostało mi tylko zrobić z większych koralików kratownicę (!), która z wdziękiem przeniesie obciążenie. I udało się!



Projektując kolię, miałam w głowie obraz Anny Kareniny, która pojawiając się na moskiewsikm balu w aksamitnej czarnej sukni, uruchomiła lawinę wydarzeń wpływających na resztę jej życia. I choć postać Anny mnie nie zachwyciła, myślę, że taka kolia dobrze podkreśliłaby jej krągłe, jasne ramiona ;)

wtorek, 13 stycznia 2015

mroźnie, księżniczkowo

takie postanowienie się we mnie zrodziło, że czas najwyższy wpleść do swoich prac inne kształty i rozmiary koralików, czas nauczyć się czegoś nowego.

zaczęłam od wyplatanki z rivoli w roli głównej. towarzyszą mu czarne perły, transparentne Fire Polish i aluminiowe TOHO.  wyszedł z tego taki księżniczkowy wisior ; ) i choć nie bardzo lubię takie świecidełka, po skończonej pracy musiałam przyznać: "not bad!"

będzie jak znalazł na kolejne wyjście do opery!


piątek, 2 stycznia 2015

wyniki candy

czas na małe podsumowanie candy. 


Spłynęło do mnie ponad 150 zgłoszeń, z czego lwia część dołączyła do zabawy za pośrednictwem facebooka. Nie będę sobie wmawiać, że to zasługa mojego niebywałego talentu ;) bo konkurs przyciągnął wielu Łowców Nagród - chwilami miałam ogromny problem ze znalezieniem swojej grafiki wśród tylu udostępnionych konkursów : P znalazły się też osoby, które faktycznie zainteresowały się moimi pracami, pojawiły się pierwsze nieśmiałe zamówienia, dużo miłych słów i komentarzy - i to o tych osobach będę myśleć, gibając się kiedyś w bujanym fotelu i wspominając szaleństwa swojej młodości ; )
dziękuję wszystkim za udział i każde miłe słowo, to szczere i to grzecznościowe. 
bałam się, że nikt nie będzie chciał moich prac nawet za darmo, więc cieszę się bardzo, że obaliliście ten lęk ; )

ok, nie przedłużając
<werble>
<wstrzymany oddech>
nagroda wędruje do...