niedziela, 19 kwietnia 2015

za muzealną barierką

W listopadzie zupełnie niechcący i nieprzemyślanie wzięłam udział w pokazie fryzjerskim, czyli - o zgrozo - na jeden dzień życia zostałam modelką. Poznałam wtedy sporo osób, które znalazły się tam bynajmniej nie z przypadku (czyli wszystkich poza mną :D). I jedna z tych osób podsunęła mi pomysł, żeby założyć moim biżuteryjom konto na portalu stricte modelingowym i spróbować się zakręcić przy sesjach zdjęciowych. Tak też zrobiłam : )

Po kilku nieudanych próbach umówienia się z fotografem w wyznaczonym miejscu, po oburzających propozycjach w stylu "zrób mi coś w stylu Agnieszki Osipy" (...żebym nie musiał płacić Osipie) przestałam zaglądać na portal. I wtedy zgłosiła się do mnie młoda fotograf - Mylka Photo - która miała w planie sesję zdjęciową w jednym z gdańskich obiektów muzealnych - w Domu Uphagena. 


Sesja odbyła się w piątek 13-go. I to wiele wyjaśnia.

czwartek, 9 kwietnia 2015

i po świętach

miały być prezentami na Dzień Babci, ale czasu zbrakło, więc zmobilizowałam się przed Wielkanocą. Brochy-prezenty, które za podszeptem Mamy zawiozłam ze sobą na święta, żeby uraczyć nimi babcie. Przezornie zrobiłam ich więcej, żeby było w czym wybierać : ) 

taka ze mnie dobra wnusia!

środa, 1 kwietnia 2015

wiśniowe love

Mniej więcej rok temu zorientowałam się, że poruszając się po anglojęzycznym internecie odbierałam sobie możliwość obcowania z rękodziełem na wysokim, polskim poziomie. W chwilę później zauważyłam, że na większości obserwowanych przeze mnie blogów powtarzają się słowa: Royal Stone, konkurs, kalendarz. Dotarłam do źródła i oniemiałam. Konkurs, który wzbudził zainteresowanie nie tylko amatorów, do których skierowana jest większość wyzwań blogowych, ale też profesjonalistów, ludzi zajmujących się zawodowo tworzeniem biżuterii, urósł w mojej głowie do rangi biżuteryjnej Mekki.
Ja w tym czasie byłam na etapie 'ślinię się na widok haftu koralikowego, ale boję się go nauczyć', co nie przeszkodziło mi w sformułowaniu postanowienia, że wezmę udział w kolejnej edycji konkursu.

Kolejna edycja nastąpiła szybciej niż się spodziewałam - pod koniec roku internet wypełnił się oszronionymi Śnieżynkami. Moja głowa była wtedy zajęta oszronioną dyszą do krioterapii, z którą musiałam się uporać, żeby zasłużyć na miano inżyniera. Więc kolejny konkurs przeszedł mi koło nosa.

Ale teraz już nie miałam wymówek : )