niedziela, 19 kwietnia 2015

za muzealną barierką

W listopadzie zupełnie niechcący i nieprzemyślanie wzięłam udział w pokazie fryzjerskim, czyli - o zgrozo - na jeden dzień życia zostałam modelką. Poznałam wtedy sporo osób, które znalazły się tam bynajmniej nie z przypadku (czyli wszystkich poza mną :D). I jedna z tych osób podsunęła mi pomysł, żeby założyć moim biżuteryjom konto na portalu stricte modelingowym i spróbować się zakręcić przy sesjach zdjęciowych. Tak też zrobiłam : )

Po kilku nieudanych próbach umówienia się z fotografem w wyznaczonym miejscu, po oburzających propozycjach w stylu "zrób mi coś w stylu Agnieszki Osipy" (...żebym nie musiał płacić Osipie) przestałam zaglądać na portal. I wtedy zgłosiła się do mnie młoda fotograf - Mylka Photo - która miała w planie sesję zdjęciową w jednym z gdańskich obiektów muzealnych - w Domu Uphagena. 


Sesja odbyła się w piątek 13-go. I to wiele wyjaśnia.

Znajomość rozpoczęłyśmy od ratowania włosów Mylki przed ptasia kupą (wyborny sposób na przełamanie lodów, polecam!). Kiedy czekałyśmy na modelkę, usłyszałam historię sukienki, która miała dotrzeć na dzisiejszą sesję, ale... no, ale nie dotarła. Więc z rana Mylka pobiegła na lumpy i kupiła podobną. Tylko 10 rozmiarów większą.

Dotarłyśmy wspólnie do Domu Uphagena, gdzie zostałyśmy cudownie przywitane. W pięknym, wypchanym zabytkami saloniku (mogłabym w nim mieszkać, zdecydowanie) dziewczyny zajęły się przygotowaniami. Wtedy dała o sobie znać ogromna czarna sukienka, która nijak miała się do drobnej figury Ani-modelki. Na szczęście każdy szanujący się rękodzielnik nosi przy sobie igłę z nitką (i koraliki, ale te nie były potrzebne), więc za pomocą kilku mega profesjonalnych szwów udało mi się uratować sylwetkę modelki przed zapomnieniem. 


Kiedy weszłyśmy do części muzealnej, przeszłyśmy szybki instruktaż z zakresu "na tym nie siadajcie, bo może się rozlecieć", "tego nie fotografujcie, bo jest wypożyczone z innego muzeum i musiałybyście uzyskać od tego muzeum zgodę". A poza tym - róbta to chceta. Naprawdę przyjemnie jest wejść bez przeszkód za muzealną barierkę, pomacać sobie wszystko, poprosić opiekunkę wystawy o przesunięcie czegoś, o rozsunięcie żaluzji... dobrze jest też patrzeć na piękną modelkę i skupioną na swojej pracy fotografkę (generalnie patrzenie na ludzi z pasją to jeden z większych przywilejów wynikających z bycia człowiekiem).  Mniej przyjemnie jest łapać blendą światło, którego nie ma.  ; )




Tu powinna być puenta, ale chyba żadnej nie będzie. Zdecydowanie wolę stać poza kadrem i pilnować, czy naszyjnik się nie przekręcił, niż dygać po quasi-wybiegu w okrutnie niewygodnych butach i w szortach tak krótkich, że nie ubrałabym takowych w największe upały. Choć za to dyganie całkiem ładnie płacą : )



foto: Milena Gunia
mod,: Józefina Anna Rydzewska
biżuteria: Marta Kacpura

15 komentarzy:

  1. Świetnie opowiedziane i na pewno fajne przeżycie. Twoja bizuteria nadaje się nawet na największe salony. Nikt nie zaprzeczy, że profesjonalne jej pokazywanie tylko dodaje jej uroku. Pierwsze zdjęcie "the best"
    Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tyle miłych słów, dziękuję! przeżycie bombowe, mam nadzieję że będzie takich więcej ;) pozdrawiam!

      Usuń
  2. Widziałam już co nieco na fb, ale na takie piękne zdjęcia to mogę patrzeć bez końca :) Biżutki prezentują się fantastycznie i zgodzę się z Klimju, że pierwsze zdjęcie najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fakt, obie dziewczyny są bardzo dumne z pierwszego zdjęcia ;)

      Usuń
  3. Co piękna modelka to piękna modelka :) nawet imię ma adekwatne do sytuacji i piękne. Twoje biżuteria super się prezentuje, nawet w towarzystwie lumpeksowej kiecy ;)
    Do mnie raz napisał Pan Fotograf, lub jego impresario, z propozycją użyczenia biżuterii do sesji w zamian za podanie mojego nazwiska jako wykonawcy tej biżuterii. Zastanawiam się, czy gdyby jej nie dostał za darmochę to by nazwisko podał? Oczywiście się nie zgodziłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak, wyjątkowo piękna dziewczyna ;)

      tutaj było za darmoszkę, no ale wiesz - same studenciaki ;)

      Usuń
  4. Fantastyczna sesja! I jeszcze taka zwariowana... ta kiecka ;-). Masz wspaniałą pamiątkę, a może coś z tego się jeszcze wykluje... czego szczerze życzę!
    Marzy mi się taka sesja, tylko jakby te moje zamczyska raczej niszowe, dla nawiedzonych... ;-)))
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak, mam co wspominać i opowiadać ;)

      chciałabym bardzo zobaczyć Twoje zamczyska na pięknym człowieku, mają świetny klimat i życzę Ci, żeby ktoś go poczuł i wykorzystał! a najlepiej postaraj się o to sama ;)

      Usuń
  5. Ale super ;p Też myślałam o sesji jakiejś :) na ludziu jakoś to jednak wszystko zupełnie inaczej wygląda ;) zazdroszczę i podziwiam dzieła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. koniecznie! robisz tak efektowną biżuterię, że aż się prosi o zdjęcia!

      Usuń
  6. Modelka śliczna, pierwsze zdjęcie jest mistrzowskie! Kolia zresztą też :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja najbardziej lubię zdjęcie przy fortepianie, ale fakt, pierwsze wygląda jak okładka magazynu ;)

      Usuń
  7. Dobry wieczór, chciałyśmy poinformować o możliwości testowania Khéops® par Puca®. Więcej informacji na blogu Szuflada. Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  8. Twoja biżuteria prezentuje się genialnie:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń